GSB Etap Czternasty

Dzisiejszą wędrówkę rozpoczęliśmy dość wcześnie. Magurski Park Narodowy zazielenił się na dobre jak na maj przystało. Wędrowaliśmy leśnymi ścieżkami raz w górę raz w dół jak to w Beskidzie Niskim. W jednej z licznych wiat postawionych w Parku zatrzymaliśmy się na śniadanie i kawę.

Dziś widoki też nie były zbyt imponujące, ale wędrówka była przyjemna a kilometry ubywały dosyć szybko.

Mijaliśmy kolejne przełęcze i wiaty. Monotonny jak dotąd krajobraz zmienił się nieco dopiero za Przełęczą Hałbowską (540 m. n.p.m.) gdzie szlak prowadził ścieżką przyrodniczą „Hałbów- Kamień”.

Za Kamieniem szlak prowadził w dół do Kątów, które są najniżej położonym punktem na GSB (314 m. n.p.m.). Reklama we wnętrzu jednej z wiat informowała o pizzerii w tej miejscowości. Nabraliśmy ochoty na tak egzotyczne jak na ostatnie dni na szlaku danie, więc jakież było nasze rozczarowanie jak okazało się ,że akurat w tym jednym dniu lokal jest nieczynny. Jak się później okazało powodem była komunia.

Nie pozostało nam nic innego jak obejść się smakiem i udać się do pobliskiego sklepu. Delektując się złocistym napojem zarezerwowaliśmy nocleg w Chyrowej. Przerwa pod sklepem jak się okazało była bardzo potrzebna, bo kilometrów w nogach było już sporo a przerw dla stóp niewiele, a skoro tyle zeszliśmy to teraz trzeba będzie znowu się wspiąć.

Zostawiliśmy Kąty i zaczęliśmy podejście, co jakiś czas spoglądając za siebie bo widoki były piękne. Trochę zaczęło się chmurzyć, więc deszcz był tylko kwestią czasu. Stalowe chmury podkreślały tylko soczysta zieleń traw. Szlak prowadził przez łąki, stare sady, a nawet przez Łysą Górę (641m. n.p.m.).

Zaczął padać ciepły, majowy deszczyk, a po chwili niebo rozchmurzyło się na tyle by dostrzec różowe chmury oświetlone promieniami słońca. Widok jak z pocztówki.

Przed Chyrową dodałam gazu za pomocą słynnego dzwonka zawieszonego na drzewie. Przydało się, bo stopy mocno dawały mi się już we znaki i odliczałam metry do mety dzisiejszego odcinka.

Te ostatnie metry niemal mnie wykończyły, ale dotarliśmy do celu. Ciepły prysznic rozgrzał, a stopy odpoczywały już w klapkach.

Przewijanie do góry